Jak rozmawiać z pracownikiem, który nie bierze odpowiedzialności?

Jak rozmawiać z pracownikiem, który nie bierze odpowiedzialności?

Dlaczego pracownik nie bierze odpowiedzialności?

Jak rozmawiać z pracownikiem, który nie bierze odpowiedzialności, skoro samo unikanie odpowiedzialności może mieć kilka różnych przyczyn? W wielu firmach właściciel interpretuje takie zachowanie jako brak zaangażowania, wygodnictwo albo niedojrzałość pracownika, jednak taka diagnoza bywa zbyt powierzchowna. Pracownik może unikać decyzji, ponieważ wcześniej został skrytykowany za samodzielne działanie, nie zna granic swoich uprawnień albo nauczył się, że każda ważniejsza sprawa i tak wraca do szefa. Może również nie rozumieć, za jaki rezultat odpowiada, ponieważ otrzymuje pojedyncze polecenia, ale nie zna celu całego zadania. W takiej sytuacji problem nie polega wyłącznie na postawie człowieka, lecz również na sposobie organizacji pracy. Zanim właściciel rozpocznie trudną rozmowę, powinien więc ustalić, czy pracownik rzeczywiście odrzuca odpowiedzialność, czy raczej funkcjonuje w systemie, który nie pozwala mu jej bezpiecznie przejąć.

Unikanie odpowiedzialności nie zawsze wynika z braku zaangażowania

Odpowiedzialność wymaga jednocześnie jasnych oczekiwań, prawa do podejmowania decyzji oraz świadomości konsekwencji własnych działań. Jeżeli któregokolwiek z tych elementów brakuje, pracownik zaczyna zabezpieczać się przed ryzykiem i kierować trudniejsze sprawy do przełożonego. Z perspektywy właściciela wygląda to jak bierność, natomiast z perspektywy pracownika może być racjonalną reakcją na nieprzewidywalne zarządzanie. Szczególnie często dzieje się tak wtedy, gdy szef jednego dnia oczekuje samodzielności, a następnego krytykuje decyzję podjętą bez konsultacji. Zespół szybko uczy się wówczas, że formalne deklaracje o odpowiedzialności nie mają większego znaczenia, ponieważ rzeczywiste zasady ustala aktualna reakcja właściciela. Konsekwencją jest stopniowe przenoszenie decyzji w górę organizacji, przeciążenie szefa i coraz większa ostrożność pracowników. Dlatego pierwszym krokiem nie powinno być oskarżenie pracownika, lecz rzetelne rozpoznanie mechanizmu, który doprowadził do jego zachowania.

Jak sposób zarządzania uczy pracowników bierności

Pracownicy obserwują przede wszystkim to, jak właściciel zachowuje się w sytuacjach błędu, presji i niepewności. Jeżeli szef przyznaje się do własnych pomyłek, analizuje ich przyczyny i bierze odpowiedzialność za podjęte decyzje, daje zespołowi czytelny sygnał, że odpowiedzialność nie oznacza nieomylności. Jeżeli jednak szuka winnego, zmienia wcześniejsze ustalenia lub obciąża pracowników skutkami własnych decyzji, ludzie zaczynają chronić siebie zamiast wyniku firmy. W takim środowisku bardziej opłaca się nie podejmować decyzji, nie zgłaszać problemów zbyt wcześnie i zachowywać dowody, że odpowiedzialność należała do kogoś innego. Z czasem takie zachowania przestają być indywidualnym problemem jednego pracownika i stają się elementem kultury organizacyjnej. Rozmowa o odpowiedzialności powinna więc rozpocząć się od świadomości, że zespół często powtarza standard, który widzi u właściciela. Dopiero po uczciwym sprawdzeniu własnego sposobu zarządzania można wymagać od pracownika zmiany postawy.

Odpowiedzialność pracowników zaczyna się od odpowiedzialności szefa

Odpowiedzialność pracowników zaczyna się od odpowiedzialności szefa, ponieważ to właściciel lub przełożony wyznacza realny standard zachowania w firmie. Nie robi tego głównie poprzez procedury, deklaracje i wartości zapisane na stronie internetowej, lecz przez sposób reagowania na błędy, opóźnienia, konflikty i nietrafione decyzje. Jeżeli szef potrafi powiedzieć, że źle ocenił sytuację, zbyt późno przekazał informacje albo podjął decyzję, która wywołała niepożądane konsekwencje, pokazuje zespołowi, że odpowiedzialność oznacza uczciwe rozpoznanie własnego wpływu. Jeżeli natomiast chroni własny wizerunek i natychmiast szuka winnego, pracownicy uczą się dokładnie tego samego mechanizmu. Zaczynają zabezpieczać swoją pozycję, przerzucać decyzje na innych i unikać sytuacji, w których mogliby zostać rozliczeni. Wniosek jest prosty: nie można zbudować odpowiedzialnego zespołu metodami, które samą odpowiedzialność osłabiają.

Pracownicy obserwują zachowanie właściciela, a nie jego deklaracje

Właściciel może wielokrotnie powtarzać, że oczekuje samodzielności, jednak zespół oceni tę deklarację przez pryzmat codziennych doświadczeń. Jeżeli pracownik podejmuje decyzję w granicach swoich kompetencji, a szef później publicznie ją podważa, samodzielność staje się dla niego ryzykiem. Jeżeli zgłoszenie problemu kończy się pretensją, pracownicy zaczną informować o trudnościach dopiero wtedy, gdy nie da się ich już ukryć. Jeżeli właściciel zmienia wcześniejsze ustalenia, ale nie uznaje własnego udziału w powstałym chaosie, zespół dostaje sygnał, że odpowiedzialność obowiązuje tylko w jedną stronę. W takich warunkach pracownicy nie uczą się dojrzałości decyzyjnej, lecz ostrożności wobec przełożonego. Odpowiedzialność staje się wtedy nie elementem pracy, ale zagrożeniem, którego rozsądniej unikać.

Jak szef nieświadomie przerzuca odpowiedzialność na zespół

Przerzucanie odpowiedzialności nie zawsze przyjmuje formę bezpośredniego obwiniania pracowników. Czasem właściciel podejmuje decyzję bez konsultacji, zmienia priorytety w trakcie realizacji zadania, a następnie rozlicza zespół z wyniku, którego sam nie pozwolił osiągnąć. Innym razem nie przekazuje pełnych informacji, lecz oczekuje, że pracownicy przewidzą jego intencje. Problem pojawia się również wtedy, gdy szef przejmuje wszystkie trudniejsze decyzje, a później krytykuje ludzi za brak inicjatywy. Taki model prowadzi do przeciążenia właściciela oraz utrwalenia zależności zespołu od jego obecności. Dlatego przed rozmową z pracownikiem warto zadać sobie pytanie, czy oczekiwana odpowiedzialność została rzeczywiście przekazana, czy jedynie zadeklarowana.

Zanim porozmawiasz z pracownikiem, sprawdź własny sposób zarządzania

Zanim właściciel lub menedżer rozpocznie rozmowę o odpowiedzialności, powinien najpierw sprawdzić, czy sam stworzył warunki, w których pracownik może ją realnie przejąć. Odpowiedzialność nie powstaje wyłącznie dlatego, że przełożony mówi komuś, że od dziś odpowiada za dany obszar. Musi być powiązana z jasnym rezultatem, zakresem decyzyjności, dostępem do informacji oraz możliwością reagowania na problemy bez każdorazowego oczekiwania na zgodę szefa. Jeżeli tych warunków nie ma, rozmowa szybko zamienia się w jednostronne rozliczanie człowieka z systemu, na który miał niewielki wpływ. Właściciel może wtedy błędnie uznać ostrożność za brak zaangażowania, choć w rzeczywistości sam nauczył zespół, że każda samodzielna decyzja może zostać później zakwestionowana. Dlatego uczciwa diagnoza powinna poprzedzać jakiekolwiek wymagania wobec pracownika.

Czy pracownik dokładnie wie, za co odpowiada

Nie wystarczy powiedzieć pracownikowi, że ma pilnować produkcji, sprzedaży, klienta albo terminu realizacji. Takie sformułowania są zbyt ogólne, ponieważ nie określają, jaki wynik ma zostać osiągnięty, jakie ryzyka należy zgłaszać oraz gdzie kończy się odpowiedzialność jednej osoby, a zaczyna drugiej. Pracownik powinien wiedzieć, za jakie decyzje odpowiada samodzielnie, które musi konsultować i w jakim momencie ma poinformować przełożonego o zagrożeniu. Bez tego każda trudniejsza sytuacja staje się polem do późniejszego sporu o to, kto miał zareagować. W firmach, w których zakresy odpowiedzialności są płynne, pracownicy najczęściej zaczynają zabezpieczać się przez przekazywanie decyzji wyżej. Właściciel odbiera to jako brak samodzielności, choć źródłem problemu jest niejasność zasad.

Czy pracownik ma uprawnienia i może bezpiecznie zgłaszać problemy

Odpowiedzialność bez prawa do decyzji jest w praktyce pozorna. Jeżeli pracownik odpowiada za termin, ale nie może zmienić kolejności zleceń, przesunąć zasobów ani odmówić przyjęcia nierealnego terminu, nie kontroluje wyniku, z którego jest rozliczany. Równie ważne jest to, czy może zgłosić problem bez obawy, że zostanie za samo zgłoszenie uznany za osobę niekompetentną. W dojrzałej organizacji szybka informacja o ryzyku jest przejawem odpowiedzialności, a nie przyznaniem się do porażki. Jeżeli jednak reakcją szefa są pretensje, pracownicy zaczynają ukrywać trudności do ostatniego momentu. Dopiero po uporządkowaniu tych zasad rozmowa o odpowiedzialności może być uczciwa i prowadzić do realnej zmiany zachowania.

Jak przygotować rozmowę z pracownikiem, który unika odpowiedzialności?

Dobra rozmowa o odpowiedzialności nie zaczyna się w chwili, gdy właściciel jest zdenerwowany, rozczarowany albo chce natychmiast wskazać winnego. Jeżeli przełożony wchodzi w spotkanie z gotową oceną człowieka, rozmowa bardzo szybko zamienia się w obronę, tłumaczenia i wzajemne przerzucanie odpowiedzialności. Celem nie powinno być udowodnienie pracownikowi, że zawinił, lecz ustalenie, co wydarzyło się w konkretnej sytuacji, jaki był jego zakres wpływu i jak powinien zachować się następnym razem. Właściciel powinien również sprawdzić, czy sam przekazał jasne oczekiwania, potrzebne informacje i odpowiednie uprawnienia. Takie przygotowanie nie osłabia wymagań wobec pracownika, ale sprawia, że rozmowa opiera się na faktach, a nie na emocjach i uproszczonych ocenach.

Oddziel fakty od interpretacji i emocji

Przed spotkaniem warto opisać konkretną sytuację bez używania ocen dotyczących charakteru pracownika. Stwierdzenie, że ktoś jest nieodpowiedzialny, nie mówi, co dokładnie zrobił ani czego nie zrobił. Znacznie bardziej użyteczne jest wskazanie, że pracownik zauważył ryzyko opóźnienia, ale nie poinformował o nim przełożonego przez trzy dni, przez co firma nie mogła odpowiednio wcześnie zareagować. Taki opis pozwala rozmawiać o zachowaniu, jego konsekwencjach i możliwości zmiany. Jednocześnie ogranicza naturalną potrzebę obrony, która pojawia się wtedy, gdy człowiek czuje, że oceniana jest jego osobowość.

Określ, jaki rezultat rozmowy chcesz osiągnąć

Rozmowa powinna zakończyć się jasnym ustaleniem dotyczącym przyszłego działania. Właściciel musi wiedzieć, czy oczekuje wcześniejszego zgłaszania problemów, samodzielnego proponowania rozwiązań, podejmowania decyzji w określonym zakresie czy lepszego dokumentowania ustaleń. Bez takiego celu spotkanie może przynieść chwilowe poczucie ulgi, ale nie zmieni sposobu pracy. Dobrze przygotowana rozmowa ma doprowadzić do wspólnego zrozumienia odpowiedzialności, a następnie przełożyć je na konkretne zachowanie, które będzie można później obserwować i rozliczać.

Jak przeprowadzić rozmowę o odpowiedzialności krok po kroku?

Rozmowa o odpowiedzialności powinna prowadzić od faktów do ustaleń, a nie od zarzutu do obrony. Najlepiej zacząć od opisania konkretnej sytuacji, która wymaga omówienia, oraz jej konsekwencji dla zespołu, klienta albo wyniku firmy. Następnie warto poprosić pracownika, aby przedstawił własne rozumienie wydarzeń i wyjaśnił, jakie decyzje podjął, czego nie zrobił oraz dlaczego. Ten etap jest ważny, ponieważ pozwala odróżnić świadome unikanie odpowiedzialności od niejasnych oczekiwań, braku informacji albo ograniczonego zakresu decyzyjności. Dopiero po poznaniu perspektywy pracownika można ustalić, jak powinien zachować się w podobnej sytuacji w przyszłości. Rozmowa powinna zakończyć się konkretnym zobowiązaniem, terminem i zasadą sprawdzenia, czy ustalenia zostały wykonane.

Zacznij od sytuacji, a nie od oceny człowieka

Zamiast mówić pracownikowi, że nie bierze odpowiedzialności, lepiej wskazać moment, w którym nie zareagował zgodnie z oczekiwanym standardem. Można powiedzieć, że problem był znany wcześniej, ale został zgłoszony dopiero wtedy, gdy nie dało się już ochronić terminu. Następnie należy wyjaśnić, jakie skutki wywołało to dla innych osób i dlaczego wcześniejsza reakcja była ważna. Dzięki temu rozmowa dotyczy konkretnego zachowania, a nie ogólnej oceny pracownika. Takie podejście zwiększa szansę, że pracownik zrozumie mechanizm problemu, zamiast koncentrować się na obronie własnego wizerunku.

Ustal, co pracownik zrobi następnym razem

Samo przyznanie, że sytuacja została źle rozwiązana, nie wystarczy. Pracownik powinien powiedzieć, jakie działanie podejmie, gdy podobny problem pojawi się ponownie, w jakim momencie zgłosi ryzyko i jakie rozwiązanie zaproponuje. Szef powinien również doprecyzować, które decyzje pracownik może podejmować samodzielnie, a które wymagają konsultacji. W ten sposób rozmowa przestaje być rozliczeniem przeszłości i staje się narzędziem budowania dojrzałości. Odpowiedzialność powinna być widoczna w konkretnych działaniach, dlatego ustalenia należy później sprawdzić, a nie pozostawiać ich na poziomie deklaracji.

Jak reagować na wymówki i przerzucanie winy?

Wymówki i przerzucanie winy pojawiają się najczęściej wtedy, gdy pracownik próbuje zmniejszyć własny udział w problemie albo obawia się konsekwencji przyznania do błędu. Rolą szefa nie jest wtedy prowadzenie sporu o to, kto ma rację, lecz spokojne oddzielenie okoliczności zewnętrznych od zakresu wpływu pracownika. W firmie zawsze będą pojawiały się czynniki, nad którymi pojedyncza osoba nie ma pełnej kontroli, takie jak awaria, opóźnienie dostawcy, nagła zmiana zamówienia albo błędna informacja przekazana przez inny dział. Odpowiedzialność nie oznacza jednak kontroli nad każdym zdarzeniem. Oznacza właściwą reakcję, szybkie zgłoszenie ryzyka, podjęcie możliwych działań i przedstawienie propozycji rozwiązania. Dlatego rozmowę należy konsekwentnie kierować z poziomu winy na poziom wpływu.

Nie dyskutuj o winie, wracaj do zakresu wpływu

Jeżeli pracownik mówi, że problem powstał przez produkcję, sprzedaż, dostawcę albo decyzję właściciela, warto przyjąć tę informację jako element diagnozy, ale nie jako zakończenie rozmowy. Kolejne pytanie powinno dotyczyć tego, co pracownik zrobił po zauważeniu problemu, kiedy poinformował o ryzyku i jakie rozwiązanie zaproponował. Dzięki temu szef nie zaprzecza faktom, ale jednocześnie nie pozwala, aby odpowiedzialność zniknęła pod warstwą okoliczności. Pracownik może nie odpowiadać za powstanie problemu, ale nadal odpowiada za sposób, w jaki na niego zareagował. To rozróżnienie jest kluczowe, ponieważ uczy ludzi, że odpowiedzialność nie polega na przyjmowaniu każdej winy, lecz na świadomym działaniu w granicach własnego wpływu.

Nie przejmuj zadania, gdy rozmowa staje się trudna

Częstym błędem właściciela jest przejęcie zadania w chwili, gdy pracownik zaczyna się tłumaczyć lub nie potrafi od razu wskazać rozwiązania. Takie zachowanie daje krótkotrwałą ulgę, ale wzmacnia mechanizm bierności, ponieważ pracownik uczy się, że wystarczy pokazać trudność, aby decyzja wróciła do szefa. Zamiast rozwiązywać problem za niego, należy poprosić o przedstawienie możliwych wariantów, ocenę konsekwencji i rekomendację dalszego działania. Właściciel może pomóc uporządkować myślenie, ale nie powinien automatycznie odbierać odpowiedzialności. W przeciwnym razie każda kolejna rozmowa będzie kończyła się tym samym: pracownik wyjaśni, dlaczego nie mógł działać, a szef ponownie przejmie kontrolę.

Jak budować kulturę odpowiedzialności po zakończeniu rozmowy?

Pojedyncza rozmowa może skorygować konkretne zachowanie, ale nie zbuduje kultury odpowiedzialności, jeżeli codzienny sposób zarządzania pozostanie bez zmian. Pracownicy potrzebują jasnych zasad podejmowania decyzji, przewidywalnych reakcji przełożonych oraz regularnego rozliczania ustaleń. Jeżeli raz oczekuje się samodzielności, a innym razem każda decyzja jest podważana, zespół szybko wróci do ostrożności i przenoszenia odpowiedzialności wyżej. Kultura odpowiedzialności powstaje wtedy, gdy ludzie wiedzą, za co odpowiadają, mają realny wpływ na wynik i rozumieją, że zgłoszenie problemu nie jest karane. Równie istotne jest zachowanie właściciela, ponieważ to jego reakcje pokazują, czy firma rzeczywiście ceni odpowiedzialność, czy jedynie deklaruje ją podczas spotkań.

Wprowadź jasne zasady podejmowania decyzji i rozliczania ustaleń

W każdym istotnym obszarze powinno być wiadomo, kto podejmuje decyzję, kogo należy poinformować i w którym momencie problem wymaga eskalacji. Odpowiedzialność powinna być przypisana do konkretnego rezultatu, a nie do ogólnego stwierdzenia, że ktoś ma się czymś zająć. Ustalenia warto zapisywać i regularnie sprawdzać, ponieważ bez tego rozmowy kończą się deklaracjami, które nie przekładają się na zmianę zachowania. Rozliczanie nie powinno polegać wyłącznie na pytaniu, czy zadanie zostało wykonane. Należy również sprawdzić, czy ryzyka zostały zgłoszone odpowiednio wcześnie, czy decyzje mieściły się w uzgodnionym zakresie i czy pracownik wyciągnął wnioski z problemów.

Pokazuj własnym przykładem, jak brać odpowiedzialność

Szef powinien otwarcie przyznawać, kiedy jego decyzja była błędna, kiedy przekazał niepełne informacje albo kiedy zbyt późno zareagował. Takie zachowanie nie osłabia autorytetu, lecz pokazuje, że odpowiedzialność oznacza dojrzałość, a nie nieomylność. Jeżeli właściciel potrafi nazwać własny błąd, przedstawić jego konsekwencje i wskazać działanie naprawcze, tworzy standard, który pracownicy mogą naśladować. Jednocześnie nie powinien karać ludzi za szybkie zgłaszanie problemów, ponieważ prowadzi to do ukrywania ryzyka. Odpowiedzialny zespół nie jest zespołem bez błędów, lecz zespołem, który reaguje na nie szybko, uczciwie i zgodnie z ustalonym sposobem działania.

Kiedy rozmowa nie wystarczy?

Nie każdą sytuację da się rozwiązać poprzez kolejną rozmowę, doprecyzowanie zasad albo dodatkowe wsparcie ze strony przełożonego. Odpowiedzialność szefa polega również na tym, aby rozpoznać moment, w którym problem nie wynika już z niejasnych oczekiwań, błędów systemu czy braku kompetencji, lecz z trwałej postawy pracownika. Jeżeli zakres odpowiedzialności został jasno określony, pracownik otrzymał odpowiednie uprawnienia, zna oczekiwany rezultat i rozumie konsekwencje swoich działań, dalsze unikanie decyzji nie może być bez końca usprawiedliwiane sposobem zarządzania. Właściciel powinien wtedy przestać naprawiać sytuację wyłącznie rozmowami i zacząć egzekwować wcześniej ustalone standardy. Brak reakcji na powtarzające się zachowanie osłabia nie tylko relację z daną osobą, ale również wiarygodność zasad obowiązujących w całym zespole.

Brak kompetencji a świadome unikanie odpowiedzialności

Pracownik może nie podejmować właściwych decyzji, ponieważ nie ma odpowiedniej wiedzy, doświadczenia albo umiejętności oceny ryzyka. W takiej sytuacji potrzebne są szkolenie, wsparcie i czas na rozwój, a nie natychmiastowe wyciąganie konsekwencji. Inaczej należy jednak ocenić sytuację, w której pracownik rozumie oczekiwania, ma potrzebne kompetencje, ale konsekwentnie odsuwa od siebie decyzje, nie informuje o problemach i każdą trudność tłumaczy działaniem innych osób. To nie jest już luka kompetencyjna, lecz brak gotowości do przyjęcia roli, którą formalnie zajmuje.

Kiedy należy wyciągnąć konsekwencje

Konsekwencje powinny pojawić się wtedy, gdy zachowanie powtarza się mimo jasnej informacji zwrotnej, konkretnych ustaleń i realnego wsparcia. Mogą oznaczać ograniczenie zakresu odpowiedzialności, zmianę stanowiska albo zakończenie współpracy, jeżeli pracownik nie spełnia podstawowych wymagań roli. Odpowiedzialny szef nie polega wyłącznie na cierpliwości, lecz także na konsekwencji. Jeżeli wymaga dojrzałości od zespołu, sam musi chronić standardy, które wcześniej ustalił.

FAQ: odpowiedzialność pracowników w praktyce

Co powiedzieć pracownikowi, który obwinia innych?

Najlepiej nie zaprzeczać od razu jego ocenie sytuacji, lecz wrócić do zakresu wpływu. Można zapytać, co pracownik zrobił po zauważeniu problemu, kiedy poinformował przełożonego i jakie rozwiązanie zaproponował. Dzięki temu rozmowa nie skupia się na szukaniu winnego, lecz na zachowaniu, które pozostawało pod kontrolą pracownika.

Jak egzekwować odpowiedzialność bez mikrozarządzania?

Należy jasno określić oczekiwany rezultat, granice decyzyjności, termin i momenty, w których problem powinien zostać zgłoszony. Przełożony nie powinien kontrolować każdego działania, ale musi regularnie sprawdzać ustalenia i reagować, gdy standard nie jest przestrzegany. Odpowiedzialność nie oznacza pozostawienia pracownika bez wsparcia, lecz rozliczanie go z wyniku przy zachowaniu jego samodzielności.

Czy pracownik może odpowiadać za wynik bez prawa do decyzji?

Nie w pełnym zakresie. Jeżeli pracownik nie może wpływać na zasoby, kolejność działań, terminy lub sposób realizacji zadania, jego odpowiedzialność jest ograniczona. Szef powinien wtedy albo przekazać odpowiednie uprawnienia, albo uczciwie rozdzielić odpowiedzialność pomiędzy osoby, które rzeczywiście wpływają na wynik.

Jak odróżnić brak odpowiedzialności od braku kompetencji?

Brak kompetencji oznacza, że pracownik chce działać, ale nie potrafi właściwie ocenić sytuacji lub podjąć decyzji. Brak odpowiedzialności pojawia się wtedy, gdy zna oczekiwania i ma odpowiednie możliwości, ale mimo to unika działania, ukrywa problemy albo konsekwentnie przerzuca decyzje na innych. W pierwszym przypadku potrzebny jest rozwój, w drugim konsekwentne egzekwowanie standardu.

Co zrobić, gdy pracownik zgadza się podczas rozmowy, ale nie zmienia zachowania?

Należy wrócić do konkretnych ustaleń i sprawdzić, które z nich nie zostały wykonane. Jeżeli pracownik otrzymał jasne oczekiwania, wsparcie i odpowiednie uprawnienia, kolejnym krokiem powinny być konsekwencje, a nie następna ogólna rozmowa. Odpowiedzialność w firmie buduje się nie przez liczbę spotkań, lecz przez spójność pomiędzy ustaleniami a późniejszą reakcją przełożonego.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *